Niezalogowany (Zaloguj się) lub (Zarejestruj się)
Nie pamiętasz hasła? | Masz nieaktywne konto?

Załóż nowy wątek

Aby pisać na forum, musisz się zarejestrować. Zarejestruj się

Masz już konto? Zaloguj się

Pomagają na forum

Najbardziej pomocni w miesiącu

azygnerski, KubaP, gab, blazejh, koziorozka, Haneczka

Najaktywniejsi w miesiącu

Telefony alarmowe

Szukaj zarządcy / Przeglądaj katalog

Zarządca popularne tagi

Zarzadca.eu - Serwis społecznościowy wspólnot mieszkaniowych

Zarzadca.eu jest częścią serwisu Zarządca Portal Informacyjny
(wspólnoty mieszkaniowe, wspólnota mieszkaniowa)

  1. Witam, chciałam zapytać czy firma zarządzająca blokiem i dysponująca kluczem na dach ma prawo odmówić mi wejścia na dach, jestem właścicielem mieszkania?

    Opisując sytuację szerzej: do mojego mieszkania (na ostatnim piętrze) przynależy taras, który zadaszony jest w połowie. Na gzymsie dachu siadają gołębie i robią na taras. Poprosiłam zarządce o udostępnienie wejścia na dach aby zamontować kolce przeciw gołębią. Dodam, że zgoda na montaż jest, ale odmówiono mi udostępnienia wejścia na dach. Mam znaleźć firmę, która dokona tego montażu. Sam montaż jest banalnie prosty i nie ingeruje w poszycie dachu (specjalny klej, na który montuje się taśmy z kolcami). Mój mąż montował takie kolce na balkonach, wie jak to zrobić i chciał samodzielnie dokonać montażu alby obniżyć koszt całego przedsięwzięcia. Proszę o informację czy można nam odmówić wejścia na dach? Obawa przed uszkodzeniem dachu-czy mogę przedstawić zarządcy jakieś oświadczenie/deklarację/protokół odbioru dachu po tych pracach? Obawa przed wypadkiem-chyba jesteśmy dorośli i robimy to na własną odpowiedzialność. Proszę o informacje, super jeżeli byłyby poparte jakimiś prawnymi zapisami żebym mogła taki argument przedstawić u zarządcy. Z góry dziękuję.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime17-12-2018
     
    martynakrakow: Poprosiłam zarządce o udostępnienie wejścia na dach aby zamontować kolce przeciw gołębią. Dodam, że zgoda na montaż jest, ale odmówiono mi udostępnienia wejścia na dach. Mam znaleźć firmę, która dokona tego montażu.
    i słusznie ... życie ludzkie jest ważniejsze . UoWL ; UoGN ;
  2. Dobrze że do mycia okien nie muszę firmy zamawiać
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime17-12-2018
     
    martynakrakow:Dobrze że do mycia okien nie muszę firmy zamawiać
    do czasu ... UoWL ; UoGN ;
  3. A czy można liczyć na bardziej merytoryczny głos i odpowiedź czy zarządca może zabronić dostępu na dach?
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime17-12-2018 zmieniony
     
    martynakrakow:A czy można liczyć na bardziej merytoryczny głos i odpowiedź czy zarządca może zabronić dostępu na dach?
    może .. ktoś inny napisze, że nie może . Nie ma paragrafu na to, są tylko interpretacje i punkty widzenia. UoWL ; UoGN ;
  4. Moja żona mnie kocha i mówi, że nie wysłałaby mnie w taką pogodę i przy tej temperaturze na dach bez uprawnień i bez szelek.. czy to jest merytoryczne?
    A poważnie, uszkodzenia dachu to pikuś, gorsza jest obawa przed dociekliwymi pytaniami prokuratora...
    Gdyby mąż chciał czyścić samodzielnie ze szwagrem szambo, to też odradzam.
  5. czy można liczyć na bardziej merytoryczny głos i odpowiedź czy zarządca może zabronić dostępu na dach?

    Zabronił, więc może, bo to on ma klucz.
    Jakiej odpowiedzi oczekujesz? Szukasz paragrafu? Nie ma takiego. A nawet jakby był, to skłoni administratora do zmiany zdania? Wątpię.
    Wiesz, są tacy, co sie przepisami nie przejmują, niektórzy nawet włamują się na dach.
    Pogadaj po ludzku z administratorem, dowiedz się, dlaczego się nie zgadza i jak można zmniejszyć koszty.
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime18-12-2018 zmieniony
     
    koziorozka:
    czy można liczyć na bardziej merytoryczny głos i odpowiedź czy zarządca może zabronić dostępu na dach?

    Zabronił, więc może, bo to on ma klucz.
    Jakiej odpowiedzi oczekujesz? Szukasz paragrafu? Nie ma takiego. A nawet jakby był, to skłoni administratora do zmiany zdania? Wątpię.
    Wiesz, są tacy, co sie przepisami nie przejmują, niektórzy nawet włamują się na dach.
    Pogadaj po ludzku z administratorem, dowiedz się, dlaczego się nie zgadza i jak można zmniejszyć koszty.


    Nie słuchaj tych farmazonów.
    Dach w budynku wielolokalowym według ustawy o własności lokali to część wspólna. Czesc wspólna kategorycznie powinna być dostępna dla wszystkich właścicieli lokali, jeżeli ktoś Ci zabrania dostępu na dach to narusza ustawę;
    "Zdaniem sądu każdy właściciel powinien mieć nieograniczone czasowo prawo do korzystania z części wspólnych nieruchomości i żaden inny właściciel nie powinien mu tego prawa w najmniejszym stopniu ograniczać. https://www.rp.pl/artykul/990948-Wspolnota-mieszkaniowa-nie-moze-ograniczac-dostepu-do-czesci-wspolnych.html
    Zgłoś pozew przeciwko Zarządcy i zarzadowi o utrudnianie korzystania z części wspólnej i jednocześnie o sądowy nakaz wydania kluczy do drzwi na dach. Chyba każdy prawnik wie jak skonstruować taki pozew.
    Nieuczciwy Zarzad jedyne czego się boi to Sąd, dlatego na tym forum ludzie są zniechęcani do wytaczania spraw Sądowych. Zarząd boi się tylko Sądu bo tylko tak właściciel zgodnie z prawem może wyegzekwować swoje prawo. Potem jest komornik w siedzibie Zarządcy i naliczenie kosztów komorniczych (oczywiście nie Zarząd za to płaci, tylko na koszt wspólnoty), a to prowadzi po pewnym czasie do zreflektowania się reszty członków wspólnoty i do usuniecia Zarządu ze względu na niegospodarne prowadzenie spraw wspólnoty.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime18-12-2018 zmieniony
     
    "Zdaniem sądu każdy właściciel powinien mieć nieograniczone czasowo prawo do korzystania z części wspólnych nieruchomości i żaden inny właściciel nie powinien mu tego prawa w najmniejszym stopniu ograniczać. https://www.rp.pl/artykul/990948-Wspolnota-mieszkaniowa-nie-moze-ograniczac-dostepu-do-czesci-wspolnych.html

    I co to ma wspólnego z dostępem do powierzchni dachu?
    http://www.zarzadca.eu/dyskusja/1523/zamykane-wlazy-na-dach/

    Wspólnota mieszkaniowa nie może ograniczyć swoim członkom dostępu do części wspólnych, pralni i bramy wyjazdowej.

    Jedna ze wspólnot mieszkaniowych w Opolu podjęła dwie uchwały i ustaliła w nich, że klucze do bramy wjazdowej na podwórze oraz do pomieszczenia gospodarczego – pralni – mieć będą tylko trzej członkowie zarządu wspólnoty. Każdy właściciel lub mieszkaniec, który zechce otworzyć bramę lub skorzystać z pralni, ma się zwracać o udostępnienie klucza

    Sąd nie zgodził się z argumentacją zarządu wspólnoty, że zamknięta brama zabezpiecza podwórze przed parkowaniem samochodów osób postronnych, wybrykami chuligańskimi lub zaśmiecaniem posesji.

    Sąd wziął także pod uwagę, że powodowie są właścicielami lokalu użytkowego, który zamierzają wynająć na prowadzenie działalności gospodarczej. Te ograniczenia utrudniałyby prowadzenie takiej działalności.

    sygnatura akt: IC 491/12

    https://www.rp.pl/artykul/990948-Wspolnota-mieszkaniowa-nie-moze-ograniczac-dostepu-do-czesci-wspolnych.html
    UoWL ; UoGN ;
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime18-12-2018 zmieniony
     
    Phantos: Sąd pisze o każdej nieruchomości wspólnej, dach jest nią przede wszystkim :bigsmile:
    może dla Ciebie Phantos-iu , Tobie wystarczy, że użyje słów "nieruchomość wspólna", a Ty lejesz w pory , reszta nie ma znaczenia
    Dla mnie sąd ograniczył się do bramy wjazdowej na teren i pomieszczenia pralni. UoWL ; UoGN ;
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime18-12-2018 zmieniony
     
    Dla mnie sąd ograniczył się do bramy wjazdowej na teren i pomieszczenia pralni.


    "Zdaniem sądu każdy właściciel powinien mieć nieograniczone czasowo prawo do korzystania z części wspólnych nieruchomości i żaden inny właściciel nie powinien mu tego prawa w najmniejszym stopniu ograniczać.

    Ja tu nie widzę ograniczenia się, tylko do dachu i bramy wjazdowej.
    Na przykład jeśli sąd podałby tylko dach i bramę wjazdową to wejście do korytarza już można ograniczać? nie rozśmieszaj mnie Kubuś.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime18-12-2018 zmieniony
     
    Phantos: "Zdaniem sądu każdy właściciel powinien mieć nieograniczone czasowo prawo do korzystania z części wspólnych nieruchomości i żaden inny właściciel nie powinien mu tego prawa w najmniejszym stopniu ograniczać.

    Sąd stwierdził, że członkowie wspólnoty mają pełne prawo do korzystania w sposób nieograniczony z części wspólnych nieruchomości, w tym przypadku bramy wjazdowej oraz pralni.

    Ja tu nie widzę ograniczenia się, tylko do dachu i bramy wjazdowej.
    to zdejmij okulary UoWL ; UoGN ;
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime18-12-2018 zmieniony
     
    "w tym przypadku" bo sprawa dotyczyła dachu i bramy wjazdowej, ale Sąd powiedział wyraźnie "Zdaniem sądu każdy właściciel powinien mieć nieograniczone czasowo prawo do korzystania z części wspólnych nieruchomości i żaden inny właściciel nie powinien mu tego prawa w najmniejszym stopniu ograniczać". Czyli Sąd powiedział z części wspólnych, a nie ograniczył się tylko do tylko dachu i bramy wjazdowej. I skończ Kubuś już zrzędzić.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime18-12-2018
     
    Phantos:Dowiesz się, o co Sądowi chodziło na rozprawie :wink:
    już się zaczynam bać :bigsmile::bigsmile::bigsmile::bigsmile::bigsmile::bigsmile: UoWL ; UoGN ;
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime18-12-2018
     
    KubaP:
    Phantos:Dowiesz się, o co Sądowi chodziło na rozprawie :wink:
    już się zaczynam bać :bigsmile::bigsmile::bigsmile::bigsmile::bigsmile::bigsmile:
    nie musisz się bać, wystarczy, że czegoś nowego się nauczysz.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime18-12-2018
     
    Phantos:nie musisz się bać, wystarczy, że czegoś nowego się nauczysz.
    od Ciebie? nie grozi mi to ... UoWL ; UoGN ;
  6. Dziękuję bardzo za te merytoryczne wpisy. Również w między czasie szukałam i przeczytałam ustawę o własności lokali i wszystko wskazuje, że zarządca nie może mi zabronić dostępu do dachu. Owszem to zarządca powinien mnie wpuścić na dach, moje prace mogą być prowadzone pod ich nadzorem, powinien być sporządzony protokół odbioru części wspólnej po przeprowadzonych pracach jeżeli jest obawa, że coś zostanie uszkodzone.
    O życie mojego męża martwimy się tylko my. Zaniepokojonych pozdrawiam i zapewniam, że prace będą prowadzone w zabezpieczeniu a spaść może co najwyżej jakieś 3m na nasz taras ;)
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime19-12-2018 zmieniony
     
    martynakrakow:O życie mojego męża martwimy się tylko my.
    Zaniepokojonych pozdrawiam i zapewniam, że prace będą prowadzone w zabezpieczeniu a spaść może co najwyżej jakieś 3m na nasz taras :bigsmile:
    ale beknie przed prokuratorem Zarządca, a nie MY, bo jego już może nie być :wink:
    Nie lepiej zrobić te prace z drabiny ... to tylko 3 mb ?


    UoWL ; UoGN ;
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime19-12-2018 zmieniony
     
    martynakrakow dobry wybór.
    Gołąbki nie będą czekać aż Zarządca zmądrzeje, im się chce kupkę :cool:
    •  
      CommentAuthorwp44
    • CommentTime28-12-2018 zmieniony [Ważne]
     
    wp44
    azygnerski: Moja żona mnie kocha i mówi, że nie wysłałaby mnie w taką pogodę i przy tej temperaturze na dach bez uprawnień i bez szelek.. czy to jest merytoryczne?
    Ani uprawnienia, ani szelki nie są wymagane w przypadku, kiedy ktoś chce cokolwiek robić na swoim własnym dachu. Używanie szelek jest wymagane tylko i wyłącznie od pracowników wykonujących czynności pracy na wysokości (nomen omen na podstawie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy), co nie oznacza, że ja odradzam ich używanie. Jeśli chodzi o uprawnienia, to jakie konkretnie uprawnienia masz na myśli? Ja wiem jedynie, że do pracy na wysokości (pracy - czyli wykonywania czynności na podstawie stosunku pracy, a nie w przypadku prywatnej wizyty na dachu) wymagane jest orzeczenie lekarskie dopuszczające do tego rodzaju prac oraz szkolenie BHP. O żadnych uprawnieniach nie słyszałem.

    Naturalnie, zarządca nie ma żadnego prawa, żeby odmawiać dostępu do własnego dachu właścicielowi. Jeśli uniemożliwia Ci dostęp, to robi to nielegalnie. Przepisy? Prawo cywilne - własność / współwłasność.

    Gdyby mąż chciał czyścić samodzielnie ze szwagrem szambo, to też odradzam.
    Może w takim razie zabronimy również ludziom wychodzić na ulice? Przecież na drogach w Polsce ginie rocznie z 5 tys. ludzi. To co roku takie małe miasteczko, które znika z mapy. A weźmy takie zagadnienie - okna powyżej parteru. Dlaczego pozwalamy, żeby okna w prywatnych mieszkaniach były otwierane? Nie sądzisz Azygnerski, że okna powyżej parteru powinny być zamykane na klucz, albo na kłódkę, do której klucz powinien mieć administrator? I do otwarcia okna powinna być jego zgoda, a otwieranie powinno być pod ścisłym nadzorem administratora? Przecież w każdej chwili można wyjść na parapet i wyskoczyć. Może przeforsujmy zakaz sprzedaży noży w sklepie. Wszak to jest biała broń - od tego giną ludzie. Najczęściej w prywatnych mieszkaniach. Zatroszczmy się o ludzi, bo tak szybko odchodzą.

    Nowy doklejony: 28.12.18 18:11
    martynakrakow: O życie mojego męża martwimy się tylko my.
    Tak właśnie powinno być Martynakrakow. Niestety, zewsząd jesteśmy otoczeni takimi, co znacznie lepiej od nas wiedzą, jak się o nas samych troszczyć.

    Nowy doklejony: 28.12.18 18:20
    Koziorozka: Zabronił, więc może, bo to on ma klucz.
    Jak to stwierdził onegdaj Ferdek Kiepski: "Kto ma pilota, ten ma władzę".

    Koziorozka: Wiesz, są tacy, co sie przepisami nie przejmują, niektórzy nawet włamują się na dach.
    Zastanawiam się, czy można się włamać do siebie? Ja się kiedyś włamałem do swojego samochodu, bo zatrzasnąłem kluczyk w bagażniku, a ponieważ byłem w delegacji, to nie miałem dostępu do kluczyka zapasowego. Na szczęście nikt nie wezwał żadnych służb. : ) Niech może administrator wezwie policję po takim włamaniu, zobaczymy co się będzie działo. Ha, ha, ha.
  7. wp44:Ani uprawnienia, ani szelki nie są wymagane w przypadku, kiedy ktoś chce cokolwiek robić na swoim własnym dachu. Używanie szelek jest wymagane tylko i wyłącznie od pracowników wykonujących czynności pracy na wysokości (nomen omen na podstawie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy), co nie oznacza, że ja odradzam ich używanie. Jeśli chodzi o uprawnienia, to jakie konkretnie uprawnienia masz na myśli? Ja wiem jedynie, że do pracy na wysokości (pracy - czyli wykonywania czynności na podstawie stosunku pracy, a nie w przypadku prywatnej wizyty na dachu) wymagane jest orzeczenie lekarskie dopuszczające do tego rodzaju prac oraz szkolenie BHP. O żadnych uprawnieniach nie słyszałem.

    Naturalnie, zarządca nie ma żadnego prawa, żeby odmawiać dostępu do własnego dachu właścicielowi. Jeśli uniemożliwia Ci dostęp, to robi to nielegalnie. Przepisy? Prawo cywilne - własność / współwłasność.
    Bezsprzecznie, na własnym dachy, każdy robi co chce i w ramach własnych fantazji.
    Szelek używa każdy rozsądny człowiek, wykonujący prace na wysokościach, tam gdzie ich użycie jest wskazane (np. dach), nawet jeśli jest samozatrudniony i prowadzi własną działalność (nie musi być stosunku pracy). Uprawnienia, to m. in. specjalistyczne badania lekarskie, które wynikają z rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 30 maja 1996 r. w sprawie przeprowadzenia badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy (Dz. U. Nr 69, poz. 332 z późn. zm.). Pisząc o uprawnieniach nie miałem na myśli badań lekarskich dla pracowników, bo to nie wystarcza do łażenia po dachu a o poświadczeniu odbytych szkoleń w zakresie asekuracji przed upadkiem z wysokości, dostępu linowego, itp. A jakie ma to znaczenie, że nie są wymagane prawem?
    Zarządca, administrator, osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo osób przebywających w budynku i jego otoczeniu, nie tylko ma prawo ale i obowiązek strzec dostępu do pomieszczeń typu rozdzielnia elektryczna, maszynownia dźwigu separator, itp., przed dziećmi i Januszami chcącymi np. spacerować w grudniu po dachu. Prawo cywilne? Idź do swojego zarządcy i zażądaj dostępu do szachtu windowego, powołując się na prawo cywilne…
    W interesie zarządcy nie jest blokowanie dostępu na dach, stąd wskazanie na firmę specjalistyczną, w interesie jest zadbanie o własną skórę, bo nie chce odpowiadać za następstwa nieszczęśliwego wypadku Janusza czy Grażyny, własną głową. Ja to bardzo dobrze rozumiem.
    Może w takim razie zabronimy również ludziom wychodzić na ulice? Przecież na drogach w Polsce ginie rocznie z 5 tys. ludzi. To co roku takie małe miasteczko, które znika z mapy. A weźmy takie zagadnienie - okna powyżej parteru. Dlaczego pozwalamy, żeby okna w prywatnych mieszkaniach były otwierane? Nie sądzisz Azygnerski, że okna powyżej parteru powinny być zamykane na klucz, albo na kłódkę, do której klucz powinien mieć administrator? I do otwarcia okna powinna być jego zgoda, a otwieranie powinno być pod ścisłym nadzorem administratora? Przecież w każdej chwili można wyjść na parapet i wyskoczyć. Może przeforsujmy zakaz sprzedaży noży w sklepie. Wszak to jest biała broń - od tego giną ludzie. Najczęściej w prywatnych mieszkaniach. Zatroszczmy się o ludzi, bo tak szybko odchodzą.
    Nie bardzo wiem co odpisać, zakładam, że absurdalność tej argumentacji jest celowa, dla zaakcentowania pewnej myśli liberalnej, ale jest to co najwyżej poziom Phantosa-trolla, po tobie oczekiwałem kilku poziomów wyżej.
    …tak mi się wydaje, że podczas Świąt było zbyt dużo Ferdka lub Cejrowskiego, albo obydwu na raz :bigsmile:
  8. wp44
    azygnerski: Szelek używa każdy rozsądny człowiek, wykonujący prace na wysokościach, tam gdzie ich użycie jest wskazane (np. dach)
    Pewnie, że tak! I tu się zgadzamy w 100 %. Mało tego, ja dodatkowo twierdzę, że rozsądny człowiek używa nie tylko szelek, ale jeszcze linki asekuracyjnej (najlepiej z amortyzatorem) oraz punktu kotwienia o odpowiedniej wytrzymałości, do którego się przypina. W przeciwnym razie nie ma znaczenia, czy spadnie z dachu w szelkach, czy bez. Co do zasady efekt końcowy będzie taki sam. : ). No, może dla pracodawcy i prokuratora będzie miało znaczenie, czy pracownik spadł mając na sobie szelki, ale zapewniam Cię, że spadającemu będzie to zwisać i powiewać. Dosłownie i w przenośni.

    Mnie chodziło o to, żeby wyraźnie zaznaczyć, że w przypadku prywatnych działań na własnym dachu nie ma takich wymagań, bo to nie jest wykonywanie czynności pracy w rozumieniu przepisów bhp.

    azygnerski: Uprawnienia, to m. in. specjalistyczne badania lekarskie
    Orzeczenie lekarskie, to nie są żadne uprawnienia. Lekarz, w szczególności specjalista medycyny pracy, nie nadaje żadnych uprawnień. Orzeczenie, jak mówi sama nazwa, to jedynie orzeczenie, w którym lekarz stwierdza, czy są przeciwwskazania do wykonywania pracy z określonymi ryzykami, czy nie ma. I nie ma tu żadnego "m. in.". Nie ma żadnych uprawnień do wykonywania prac na wysokości. Są tylko dwie rzeczy, o których wspomniałem wcześniej: aspekt medyczny (przeciwwskazania zdrowotne, lub ich brak) oraz szkolenie bhp przeprowadzane przez pracodawcę. Jeśli ktoś jest sam dla siebie pracodawcą, to nie jest pracownikiem i wtedy powinien skorzystać z usług podmiotów zewnętrznych, szkolących w zakresie bhp. Cała ta gadka nie dotyczy jednak przypadku Martakrakow, która występuje tutaj, jako osoba prywatna w swojej nieruchomości. Chociaż de facto będzie wykonywać pracę, to de jure - nie.

    azygnerski: szkoleń w zakresie asekuracji przed upadkiem z wysokości, dostępu linowego, itp.
    Kolego, proszę, nie myl pojęć i nie wypowiadaj się w temacie, o którym nie masz pojęcia. Praca na wysokości, a praca w dostępie linowym, to są dwa różne światy. A skoro rzuciłeś hasło, to nadmienię, że nawet w kwestii pracy w dostępie linowym funkcjonują na rynku różne tzw. "uprawnienia", ale w rzeczywistości są to tylko przeróżnej maści zaświadczenia o ukończeniu kilkudniowych kursów w zakresie tego rodzaju prac. Organizują je zazwyczaj szkoły wspinaczkowe, lub samodzielni instruktorzy, ale to nie są żadne formalne uprawnienia uregulowane prawem. Tym jednak hasłem odskoczyłeś od meritum dyskusji o lata świetlne.

    azygnerski: A jakie ma to znaczenie, że nie są wymagane prawem?
    Ano takie, że ewentualne twierdzenie, że są, jest kłamstwem. Poza tym, nie ma żadnych podstaw do warunkowania dostępu do własnego dachu faktem, czy właściciel się będzie asekurował, czy nie. Oczywiście sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy do akcji wkracza Twoja żona. W takim świetle każde prawo pracy i przepisy bhp bledną.

    azygnerski:Zarządca, administrator, osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo osób przebywających w budynku i jego otoczeniu, nie tylko ma prawo ale i obowiązek strzec dostępu do pomieszczeń typu rozdzielnia elektryczna, maszynownia dźwigu separator, itp., przed dziećmi i Januszami chcącymi np. spacerować w grudniu po dachu.
    Prawdopodobnie oszalałeś. Może to stres świąteczno-noworoczny. Nic to, przeczekamy. To najpewniej minie.
  9. wp44:
    azygnerski:Zarządca, administrator, osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo osób przebywających w budynku i jego otoczeniu, nie tylko ma prawo ale i obowiązek strzec dostępu do pomieszczeń typu rozdzielnia elektryczna, maszynownia dźwigu separator, itp., przed dziećmi i Januszami chcącymi np. spacerować w grudniu po dachu.

    Prawdopodobnie oszalałeś. Może to stres świąteczno-noworoczny. Nic to, przeczekamy. To najpewniej minie.

    A ja w wypowiedzi azygnerskiego nie widzę nic dziwnego. U mnie również Właściciele nie mają kluczy i wstępu do pomieszczeń technicznych pomimo iż są współwłaścicielami urządzeń tam się znajdujących. Żaden z Właścicieli nie może sobie wejść do kotłowni i zmienić ustawień na piecu gazowym - są do tego uprawnione osoby (od razu przyznaję, że nie znam podstawy prawnej - często kierujemy się bardziej zdrowym rozsądkiem, nie wertujemy szczegółowych przepisów - i nawet jeżeli przyjdzie do mnie delegacja większości Właścicieli to nie dam im kluczy do kotłowni :smile:).
    Również włazy na dach (mamy dach spadzisty) są pozamykane i klucze nie są rozdane Właścicielom - pomimo iż zgadzam się z przedmówcami, że jest to część wspólna.

    Jeśli chodzi o meritum to uważam, że w szczególnych przypadkach dostęp na dach powinien być jak najbardziej możliwy. Jeżeli Zarządca ma obawy, że mąż p. Martyny spadnie lub coś uszkodzi to sam powinien wskazać osobę, która za opłatą takie kolce zamontuje - przynajmniej u mnie ja bym tak zrobił.

    pozdrawiam
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime29-12-2018 zmieniony
     
    Michał:Również włazy na dach (mamy dach spadzisty) są pozamykane i klucze nie są rozdane Właścicielom - pomimo iż zgadzam się z przedmówcami, że jest to część wspólna.


    Czyli jeśli właściciel zarząda dostępu do tej części wspólnej to Twoim psim obowiązkiem jest mu taki dostęp umożliwić. I tu się zgadzamy. Jeśli nie to Sąd i przymusowe wydanie kluczy właścicielowi.

    Nowy doklejony: 29.12.18 19:26
    i nawet jeżeli przyjdzie do mnie delegacja większości Właścicieli to nie dam im kluczy do kotłowni
    Sąd i przymusowe wydanie kluczy właścicielom. Jeśli nie wydałbyś kluczy większości właścicieli to oni mówią Ci Do widzenia. I szukaj nowej roboty + zwrot kosztów Sądowych. Pamiętaj to nie są klucze Twoje tylko wspólnoty :)
    •  
      CommentAuthorwp44
    • CommentTime29-12-2018
     
    wp44
    Michał: A ja w wypowiedzi azygnerskiego nie widzę nic dziwnego.
    Ja też nie widzę w wypowiedzi azygnerski nic dziwnego. Widzę jedynie patologiczne myślenie rodem z PRL, które jest - jak widać - wiecznie żywe.

    Michał: nawet jeżeli przyjdzie do mnie delegacja większości Właścicieli to nie dam im kluczy do kotłowni
    Masz szczęście, że nie jesteśmy właścicielami w jednej wspólnocie, bo z miejsca bym Cię pogonił i nie potrzebowałbym do tego żadnej delegacji.
    •  
      CommentAuthorazygnerski
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    wp44:Mnie chodziło o to, żeby wyraźnie zaznaczyć, że w przypadku prywatnych działań na własnym dachu nie ma takich wymagań, bo to nie jest wykonywanie czynności pracy w rozumieniu przepisów bhp.
    Pewnie ci o coś chodziło, natomiast zboczyłeś w dywagacje i rozprawki w stylu „co znalazłem w internecie na temat…”.
    Dach w budynku wielolokalowym nie jest przestrzenią prywatną i nigdy nie będzie. Nigdzie nie napisałem, że wymagałbym od właściciela lokalu uprawnień wysokościowych. Ja bym go po prostu nie wpuścił na dach i tyle. Co do uprawnień wysokościowych, to jest to pojęcie powszechnie używane a ja zaliczam do nich badania lekarskie, które uprawnia do wykonywania pracy na wysokościach. Uprawnienia wysokościowe, to również posiadanie kwalifikacji do wykonywania prac na wysokościach z użyciem osprzętu. A twoje opinie w tej kwestii mam w głębokiej… poszanowaniu.


    wp44:Cała ta gadka nie dotyczy jednak przypadku Martakrakow, która występuje tutaj, jako osoba prywatna w swojej nieruchomości. Chociaż de facto będzie wykonywać pracę, to de jure - nie.
    Nie będzie tam wykonywać pracy, bo nikt przy zdrowych zmysłach go tam nie wpuści. Przyznam ci rację, ta gadka nie dotyczy tego przypadku i te twoje wynurzenia parafilozoficzne nie miały najmniejszego sensu, podobnie jak onegdaj, twoje prelekcje na temat silników wysokoprężnych i motoryzacji ogólnie.
    Przeczytaj co napisałeś i zastanów się nad sobą:
    Może w takim razie zabronimy również ludziom wychodzić na ulice? Przecież na drogach w Polsce ginie rocznie z 5 tys. ludzi. To co roku takie małe miasteczko, które znika z mapy. A weźmy takie zagadnienie - okna powyżej parteru. Dlaczego pozwalamy, żeby okna w prywatnych mieszkaniach były otwierane? Nie sądzisz Azygnerski, że okna powyżej parteru powinny być zamykane na klucz, albo na kłódkę, do której klucz powinien mieć administrator? I do otwarcia okna powinna być jego zgoda, a otwieranie powinno być pod ścisłym nadzorem administratora? Przecież w każdej chwili można wyjść na parapet i wyskoczyć. Może przeforsujmy zakaz sprzedaży noży w sklepie. Wszak to jest biała broń - od tego giną ludzie. Najczęściej w prywatnych mieszkaniach. Zatroszczmy się o ludzi, bo tak szybko odchodzą.



    wp44:Kolego, proszę, nie myl pojęć i nie wypowiadaj się w temacie, o którym nie masz pojęcia. Praca na wysokości, a praca w dostępie linowym, to są dwa różne światy.

    Nie mylę pojęć, natomiast obawiam się, że to ty żyjesz w dwóch światach równoległych, gdzie nie ma styczności miedz tymi kwestiami. O czym ty piszesz? O speleologii?

    wp44:Ano takie, że ewentualne twierdzenie, że są, jest kłamstwem. Poza tym, nie ma żadnych podstaw do warunkowania dostępu do własnego dachu faktem, czy właściciel się będzie asekurował, czy nie.
    Mocne oskarżenia, może powinieneś to gdzieś zgłosić? Wróć do wątku i wskaż zdanie w którym warunkuję wpuszczenie Kowalskiego na dach posiadanymi uprawnieniami do pracy na wysokościach? To jedynie twoja projekcja, odczytałeś co chciałeś, to kwestia dysfunkcji jaźni.

    wp44:Prawdopodobnie oszalałeś. Może to stres świąteczno-noworoczny. Nic to, przeczekamy. To najpewniej minie.

    Prawdopodobnie masz rację, nie powinienem się wdawać w dyskusje nad twoimi lękami o ograniczaniu swobód obywatelskich.
    wp44:Masz szczęście, że nie jesteśmy właścicielami w jednej wspólnocie, bo z miejsca bym Cię pogonił i nie potrzebowałbym do tego żadnej delegacji.

    Nie wiem jak Michał, ja bym ci nie otworzył wyłazu, wskazałbym rynnę, skoroś taki ułan. Gdybyś, nie daj Boże, ześlizgnął się, poradziłbym odejście na drugi krąg, chociaż… i tak byś nie posłuchał, bo przecież wiesz lepiej
    Z uszanowaniem
    AZ
  10. azygnerski:Moja żona mnie kocha i mówi, że nie wysłałaby mnie w taką pogodę i przy tej temperaturze na dach bez uprawnień i bez szelek.. czy to jest merytoryczne?

    Czy wysyłany na dach przez kochającą żonę, w taką pogodę i przy takiej temperaturze, nie ma możliwości samodzielnego myślenia? :cool:
    Ja wiem, wiem... żonie się nie odmawia, a "miłość tak pięknie tłumaczy"... :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorazygnerski
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    Haneczka:
    azygnerski:Moja żona mnie kocha i mówi, że nie wysłałaby mnie w taką pogodę i przy tej temperaturze na dach bez uprawnień i bez szelek.. czy to jest merytoryczne?

    Czy wysyłany na dach przez kochającą żonę, w taką pogodę i przy takiej temperaturze, nie ma możliwości samodzielnego myślenia? :cool:
    Ja wiem, wiem... żonie się nie odmawia, a "miłość tak pięknie tłumaczy"... :bigsmile:
    (...)Co do zarządcy, chyba też ma prawo do samodzielnego myślenia i przewidywania konsekwencji. Osobiście, wolałbym wziąć od delikwenta fanty i samemu je zamontować niż wręczyć klucze i zastanawiać się czy nie pofrunie i czy z tego tytułu nie będę miał nieprzyjemności.
    Może mały zakład, jeśli ktoś znajdzie wyrok sądowy w podobnej sprawie, gdzie sąd nakazuje wydanie kluczy na dach, rozdzielnię el. lub do maszynowni dźwigu, właścicielowi lokalu, to ja jestem skłonny wycofać się z własnych racji a zwycięzca weźmie sobie (...) do odśnieżania "własnego" dachu.
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    (...) znowu wpadłeś jak śliwka w kompot. Orzeczenie Sądu http://orzeczenia.wroclaw.sa.gov.pl/content/$N/155000000000503_I_ACa_000602_2013_Uz_2013-06-28_001

    "Interes powodów został naruszony nierównym traktowaniem właścicieli, polegającym na stworzeniu sytuacji, w której część z nich (wchodząca w skład zarządu wspólnoty mieszkaniowej) ma ciągły i nieograniczony dostęp do kluczy, a pozostali właściciele takiego dostępu nie mają i muszą każdorazowo prosić o wydanie kluczy osoby wchodzące w skład zarządu. Nierówne traktowanie właścicieli polegało na braku zagwarantowania każdemu z nich tożsamego, nieograniczonego oraz obiektywnie swobodnego dostępu do bramy wjazdowej. Takiego dostępu ex definitione nie gwarantuje dysponowanie kluczami do tejże części nieruchomości wspólnej tylko przez nielicznych właścicieli (niezależnie od tego, jakie funkcje pełnią oni we wspólnocie mieszkaniowej) i uzależnienie od ich decyzji dostępu pozostałych właścicieli do tej części nieruchomości wspólnej. Dotychczasowa praktyka, dotyczącą korzystania z bramy wjazdowej, pozostawała zatem irrelewantna dla oceny zachowania praw właścicieli, podobnie jak i realność czy hipotetyczność konfliktu na tle dostępu do nieruchomości wspólnej. O naruszeniu interesu właścicieli należy mówić w wypadku nieprzestrzegania zasady równości, jeśli odstępstwa od niej nie są uzasadnione zróżnicowanymi (odmiennymi) wielkościami udziałów w nieruchomości wspólnej. Zaskarżona uchwała, która stworzyła jedynie niektórym właścicielom (członkom zarządu wspólnoty mieszkaniowej) całkowity, nieskrępowany i nieograniczony dostęp do spornej części nieruchomości wspólnej, a nadto dała im prawo do decydowania o tym, czy, kiedy, w jakim zakresie i w jakim celu pozostali właściciele będą mogli skorzystać ze wskazanej w uchwale części nieruchomości wspólnej, pozostawała w sprzeczności z zasadą równego traktowania właścicieli i tym samym naruszyła interesy powodów. Ani dotychczasowa praktyka, na też werbalne deklaracje osób mających prawo do nieograniczonego dostępu do spornej części nieruchomości wspólnej i decydujących o jej udostępnieniu pozostałym właścicielom, nie miały w tej sytuacji znaczenia przy ocenie zaistnienia przesłanki uchylenia uchwały. Naruszenie interesów powodów miało bowiem charakter obiektywny, wyrażając się w naruszeniu równego dostępu (w tym samym zakresie) do nieruchomości wspólnej".
    To samo dotyczy dachu,i innych nieruchomości wspólnych. Jeśli się nie zgadzasz, to znajdz wyrok Sądowy, który mówi o tym, że klucze na dach ma mieć tylko i wyłącznie Zarząd wspólnoty :)
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    o usankcjonowaniu pod względem formalno - prawnym przyjętych wcześniej zasad dotyczących korzystania z pralni,

    http://orzeczenia.wroclaw.sa.gov.pl/content/$N/155000000000503_I_ACa_000602_2013_Uz_2013-06-28_001

    a nie dachu czy rozdzielni z licznikami elektrycznymi ... UoWL ; UoGN ;
  11. To samo dotyczy dachu,i innych nieruchomości wspólnych. Jeśli się nie zgadzasz...
    Nie zgadzam się, próbuj dalej... :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorwp44
    • CommentTime30-12-2018
     
    wp44
    azygnerski: ja bym ci nie otworzył wyłazu
    Przyjacielu, ja nie pytałbym Cię o zgodę, ani o pomoc. Sam bym sobie go otworzył. Gdybyś mi natomiast stanął na drodze, to grzecznie, ale stanowczo usunąłbym Cię z tej drogi. W dodatku tak szybko, że nawet nie zauważyłbyś kiedy.

    :cool:
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    wp44:
    azygnerski: ja bym ci nie otworzył wyłazu
    Przyjacielu, ja nie pytałbym Cię o zgodę, ani o pomoc. Sam bym sobie go otworzył. Gdybyś mi natomiast stanął na drodze, to grzecznie, ale stanowczo usunąłbym Cię z tej drogi. W dodatku tak szybko, że nawet nie zauważyłbyś kiedy.:cool:
    anarchia ma się dobrze ...a kto mi co zakaże ... otwarty ogień na dachu, bo mam chęć zrobić sobie grylla na dachu, z pokryciem papowym... . a co mi "niech mnie, który ruszy" ... UoWL ; UoGN ;
  12. wp44:Przyjacielu, ja nie pytałbym Cię o zgodę, ani o pomoc. Sam bym sobie go otworzył. Gdybyś mi natomiast stanął na drodze, to grzecznie, ale stanowczo usunąłbym Cię z tej drogi. W dodatku tak szybko, że nawet nie zauważyłbyś kiedy.:cool:
    ...nie kluczami z mojego zasobu. Na własną rękę, możesz włamywać się gdzie chcesz... nawet na "swój" dach :wink:
    •  
      CommentAuthorwp44
    • CommentTime30-12-2018
     
    wp44
    Kuba, Kuba, jaka tam anarchia. To tylko umiłowanie wolności i brak zgody na zarządzanie mną wbrew mojej woli. To brak zgody na troszczenie się o mnie przez ludzi, którzy nie są moim tatusiem i moją mamusią. To wreszcie brak zgody na myślenie rodem z PRL w rodzaju: "my wiemy, że to Twoja własność, ale to my będziemy decydować, jak masz z niej korzystać".

    Nowy doklejony: 30.12.18 20:38
    azygnerski: możesz włamywać się gdzie chcesz
    Zastanawiam się, czy można się włamać do siebie. Prawdopodobnie można, skoro ja kiedyś włamałem się do własnego auta, kiedy zatrzasnąłem kluczyk w bagażniku, a skoro byłem w delegacji służbowej, to nie miałem kluczyka zapasowego.
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    KubaP:
    wp44:
    azygnerski: ja bym ci nie otworzył wyłazu
    Przyjacielu, ja nie pytałbym Cię o zgodę, ani o pomoc. Sam bym sobie go otworzył. Gdybyś mi natomiast stanął na drodze, to grzecznie, ale stanowczo usunąłbym Cię z tej drogi. W dodatku tak szybko, że nawet nie zauważyłbyś kiedy.:cool:
    anarchia ma się dobrze ...a kto mi co zakaże ... otwarty ogień na dachu, bo mam chęć zrobić sobie grylla na dachu, z pokryciem papowym... . a co mi "niech mnie, który ruszy" ...


    Kubuśp Policję wzywaj! Zobaczymy jak podejdzie do tego, że właściciel wlazł, według ciebie "włamał się" sobie na swój dach.:cool:

    Nowy doklejony: 30.12.18 21:07
    azygnerski:
    To samo dotyczy dachu,i innych nieruchomości wspólnych. Jeśli się nie zgadzasz...
    Nie zgadzam się, próbuj dalej... :bigsmile:


    Możesz się nie zgadzać, wyroki Sądowe są jednoznaczne, dostęp do części wspólnych, musi być dla właściciela lokalu nieograniczony i swobodny.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    wp44: To tylko umiłowanie wolności i brak zgody na zarządzanie mną wbrew mojej woli.
    szkoda, że takiego stosunku nie masz do swojego telefonu komórkowego czy komputera lub innego gadżetu połączonego z wi-fi , od taki ''niewolnik'' z wyboru , nie krzyczysz, protestujesz, że Ciebie kontrolują takie urządzenia przez 24 h :wink:

    wp44: To brak zgody na troszczenie się o mnie przez ludzi, którzy nie są moim tatusiem i moją mamusią. To wreszcie brak zgody na myślenie rodem z PRL w rodzaju: "my wiemy, że to Twoja własność, ale to my będziemy decydować, jak masz z niej korzystać".
    szkoda, że nie wspomniałeś o ''odpowiedzialności'', a raczej prawu ; konsekwencją z tym związanym, które nie daje Tobie takiej swobody, gdyż odpowiedzialności za "twoje czyny" obciążają podmioty trzecie...(maszynownia wind, trafo, kotłownia/węzeł c.o., wentylatorownia i inne) UoWL ; UoGN ;
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    KubaP: odpowiedzialności za "twoje czyny" obciążają podmioty trzecie...


    Kubuśp podaj przepis prawny, który mówi, że za czyny danej osoby odpowiadają osoby trzecie to się pośmiejemy :bigsmile:

    Nowy doklejony: 30.12.18 21:49
    KubaP: szkoda, że takiego stosunku nie masz do swojego telefonu komórkowego czy komputera lub innego gadżetu połączonego z wi-fi , od taki ''niewolnik'' z wyboru , nie krzyczysz, protestujesz, że Ciebie kontrolują takie urządzenia przez 24 h


    Taktyka obronno-lemingowa, czyli zmiana tematu, ale próbuj dalej...
    •  
      CommentAuthorwp44
    • CommentTime30-12-2018 zmieniony
     
    wp44
    A tymczasem u Martynakrakow...

    Ciekawe, jak tam kolce : )
  13. Phantos:
    Michał:Również włazy na dach (mamy dach spadzisty) są pozamykane i klucze nie są rozdane Właścicielom - pomimo iż zgadzam się z przedmówcami, że jest to część wspólna.

    Czyli jeśli właściciel zarząda dostępu do tej części wspólnej to Twoim psim obowiązkiem jest mu taki dostęp umożliwić.
    Chyba Cię trochę poniosło. Ja nie jestem psem.

    Phantos:
    Sąd i przymusowe wydanie kluczy właścicielom. + zwrot kosztów Sądowych.

    Zaryzykowałbym - nie sądzę aby jakikolwiek sąd wydał nakaz udostępnienia wszystkim właścicielom kluczy do pomieszczenia z piecem gazowym o wysokiej mocy, nawet jeśli to jest współwłasność.

    Phantos:
    Jeśli nie wydałbyś kluczy większości właścicieli to oni mówią Ci Do widzenia. I szukaj nowej roboty

    Nie zmartwiłbym się. Pracuje w zarządzie społecznie.

    Phantos:
    Pamiętaj to nie są klucze Twoje tylko wspólnoty :)

    Ale ja nigdzie tak nie napisałem. Ja nawet nie mam u siebie żadnych kluczy. Ma je administrator, konserwator oraz na wszelki wypadek jedna osoba z Zarządu (nie ja).

    wp44:
    Michał: nawet jeżeli przyjdzie do mnie delegacja większości Właścicieli to nie dam im kluczy do kotłowni

    Masz szczęście, że nie jesteśmy właścicielami w jednej wspólnocie, bo z miejsca bym Cię pogonił i nie potrzebowałbym do tego żadnej delegacji.

    No cóż, chyba rzeczywiście mam szczęście, że nie mieszkam z Tobą w jednej wspólnocie. Mieszkanie w bloku, gdzie każdy z Właścicieli (kilkadziesiąt osób) może wejść do kotłowni, żeby móc ustawić piec gazowy po swojemu byłoby naprawdę niebezpieczne. „…i nie potrzebowałbym do tego żadnej delegacji.” Czy dobrze interpretuje Twoją wypowiedź, że w swojej wspólnocie używasz argumentów poza merytorycznych ? :bigsmile:
    Wp44 poważnie mówiąc, znając Twoje wcześniejsze wpisy, to nie wierzę, że we Wspólnocie rozdawałbyś klucze bez opamiętania :bigsmile:

    Phantos:
    Możesz się nie zgadzać, wyroki Sądowe są jednoznaczne, dostęp do części wspólnych, musi być dla właściciela lokalu nieograniczony i swobodny.

    Przytoczyłeś JEDEN wyrok a nie wyroki, który dotyczył tylko bramy wjazdowej. Proszę znajdź wyrok dotyczący np. kotłowni lub dostępu do maszynowni windy to się z Tobą zgodzę.

    Phantos:
    … podaj przepis prawny, który mówi, że za czyny danej osoby odpowiadają osoby trzecie to się pośmiejemy

    Nie trzeba przepisu, wystarczy pomyśleć. Jeżeli nawiedzony Właściciel swoimi działaniami doprowadzi do katastrofy, np. poprzez nieumiejętną obsługę pieca gazowego CO (gdzie jak Ty twierdzisz, dostęp powinien być ”nieograniczony i swobodny”), to zgadnij kogo prokurator będzie przesłuchiwał i kto jest odpowiedzialny za właściwie zabezpieczone dostępu do pomieszczenia z piecem gazowym ?

    pozdrawiam i życzę WSZYSTKIM wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
    •  
      CommentAuthorwp44
    • CommentTime2-01-2019 zmieniony
     
    wp44
    Mieszkanie w bloku, gdzie każdy z Właścicieli (kilkadziesiąt osób) może wejść do kotłowni, żeby móc ustawić piec gazowy po swojemu byłoby naprawdę niebezpieczne.
    Michał, dlaczego tak się uczepiłeś tego kotła i ustawiania pieca gazowego? Czy naprawdę uważasz, że właściciele nie mają nic lepszego do roboty, tylko od razu biec do kotłowni, żeby zmieniać ustawienia? Albo pędzić do pomieszczenia trafo i wkładać palce w zaciski? Gdzie Ty widziałeś takie rzeczy?

    Ja nie twierdzę, że wszystkie pomieszczenia mają być otwarte na oścież. Tu dyskusja dotyczy uniemożliwienia właścicielowi dostępu do jego nieruchomości (konkretnie do dachu) przez administratora, czyli osobę z zewnątrz, czyli - niczego nikomu nie ujmując - przez ciecia. Zresztą, przez kogokolwiek by to nie było, to jest niedopuszczalne. Zasady udostępniania i odpowiedzialność za ewentualne szkody są do ustalenia.

    Doprawdy nie rozumiem, dlaczego większość tu piszących uważa, że ludzie, to są jakieś bezmózgi, bez instynktu samozachowawczego i że administrator jest po to, żeby ich prowadził za rączkę i udzielał im ich własności wg upodobania.

    Pozdrawiam.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime2-01-2019
     
    Doprawdy nie rozumiem, dlaczego większość tu piszących uważa, że ludzie, to są jakieś bezmózgi, bez instynktu samozachowawczego i że administrator jest po to, żeby ich prowadził za rączkę i udzielał im ich własności wg upodobania.
    piękne UoWL ; UoGN ;
  14. Kubuśp jak nie wiesz co napisac to lepiej zamilcz.
    Napisał jedno słowo i zadowolony poszedł sobie na dach "zwalić śnieg".
  15. Wp44: Michał, dlaczego tak się uczepiłeś tego kotła i ustawiania pieca gazowego?

    Bo to jest jaskrawy przykład jak niemądre są rady co poniektórych użytkowników.

    Wp44: Czy naprawdę uważasz, że właściciele nie mają nic lepszego do roboty, tylko od razu biec do kotłowni, żeby zmieniać ustawienia? Albo pędzić do pomieszczenia trafo i wkładać palce w zaciski? Gdzie Ty widziałeś takie rzeczy?

    Przyznaje, w realnym świecie jeszcze nie widziałem. Z to na tym forum chyba tak. Nie wiemy jaki to dach, czy płaski czy spadzisty, nikt z nas nie widział męża Martyny. Nie wiemy ile ma lat, w jakiej jest kondycji, może chodzi o lasce i ma nadwagę? Nie wiemy. Za to próbujecie wmówić Martynie, że jak najbardziej Zarządca powinien go wpuszczać na każde zawołanie na dach.

    Może Zarządca Martyny jest złośliwy, nie wiem, ale może Zarządca realistycznie ocenił możliwości męża Martyny i stwierdził, że nie ryzykuje. Po prostu nie chce mieć do czynienia z prokuratorem, gdyby mąż Martyny spadł. Wtedy na pewno na forach prawniczych znalazłaby wiele rad jak wystąpić o odszkodowanie ze Wspólnoty.
    Napisałem wcześniej, że tak czy owak, do Zarządcy należy rozwiązanie problemu – powinien Martynie zaproponować jakieś realne rozwiązanie.

    Wp44: Ja nie twierdzę, że wszystkie pomieszczenia mają być otwarte na oścież.

    Chyba jednak powoli zbliżamy się do konsensusu :bigsmile:

    pozdrawiam
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime2-01-2019 zmieniony
     
    Michal: Za to próbujecie wmówić Martynie, że jak najbardziej Zarządca powinien go wpuszczać na każde zawołanie na dach.

    To nie my, tylko Sąd : "Zdaniem sądu każdy właściciel powinien mieć nieograniczone czasowo prawo do korzystania z części wspólnych nieruchomości i żaden inny właściciel nie powinien mu tego prawa w najmniejszym stopniu ograniczać".
    Pisz zażalenie do Sądu i do większości Sejmowej, żeby zmienili uwl. Może cytując ciebie Zarząd: "chodzi o lasce i ma nadwagę?" i mu się nie chce. Jeżeli Zarząd i Zarządca nie może być na każde zawołanie niech szuka nowej roboty, to jest jego psi obowiązek i za to mu się płaci. Czy mam Ci jeszcze napisać co to znaczy " nieograniczone czasowo prawo do korzystania z części wspólnych"?
    Pozdrawiam
    •  
      CommentAuthorwp44
    • CommentTime2-01-2019 zmieniony
     
    wp44
    Michał: to jest jaskrawy przykład jak niemądre są rady co poniektórych użytkowników.
    Dokładnie to samo chciałem napisać. Wyręczyłeś mnie.

    Michał: może Zarządca realistycznie ocenił możliwości męża Martyny i stwierdził, że nie ryzykuje.
    No popatrz. Zarządca - oceniacz, albo zarządca - sędzia. Natomiast mąż Martynakrakow, to półgłówek, który - gdyby chodził o lasce - pchałby się na dach. Opary absurdu, lub jak kto woli - totalna aberracja.

    Michał: Nie wiemy jaki to dach, czy płaski czy spadzisty, nikt z nas nie widział męża Martyny. Nie wiemy ile ma lat, w jakiej jest kondycji, może chodzi o lasce i ma nadwagę? Nie wiemy.
    Co za pech! Nikt z nas nie widział męża Martyny (mam nadzieję, że przynajmniej Martyna go widziała i on sam widział siebie), nie wiemy, ile ma lat, nie wiemy, w jakiej jest kondycji, czy chodzi o lasce, a może ma nadwagę. A może ma słabe serce i stan przedzawałowy, a może na dachu pęknie mu żyłka, jak się będzie napinał. No i jak tu żyć z taką niewiedzą? Nawet nie wiemy, czy to mąż ma wchodzić na dach, czy sama Martyna. A może syn, albo córka, albo babcia. Też nie wiemy, jak oni wszyscy wyglądają, ile razem mają lat, kilogramów i lasek. Może Martyna ma protezę, albo sztuczną szczękę, albo jest tłusta jak maciora (wybacz Martynko).

    Chyba jednak powoli zbliżamy się do konsensusu :bigsmile:
    Tak. Powoli. Zobaczymy, na ile się zbliżymy.

    Pozdrawiam.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime2-01-2019
     
    Chyba jednak powoli zbliżamy się do konsensusu
    Tak. Powoli. Zobaczymy, na ile się zbliżymy.
    czytając wpis wp44 to każda ze stron, raczej się okopuje na wybranych przez siebie pozycjach :bigsmile: UoWL ; UoGN ;
  16. Na południe od Londynu, nieopodal Brighton, jest miasteczko Seaford.
    Idąc brzegiem, w stronę wschodzącego słońca, dochodzimy do końcu zatłoczonej promenady i zostawiając za plecami cały ten miejski zgiełk, wkraczamy na ścieżkę pośród rozłożystych pól usianych bujnymi trawami. Ścieżka prowadzi wyżej i wyżej, nad urwiskiem, potężną ścianą wyrzeźbionego przez fale i wiatr wapiennego monolitu...

    Swobodny dostęp, brak ograniczeń w kontakcie z natura, żadnych drzwi, zamkniętych bram i ciecia za szlabanem... tylko człowiek i przestrzeń za krawędzią klifu

    Jedźcie się zrelaksować, a zarządcy pozwólcie kierować się własnym doświadczeniem zawodowym.
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime3-01-2019 zmieniony
     
    Jedźcie się zrelaksować, a zarządcy pozwólcie kierować się własnym doświadczeniem zawodowym.
    Pozwolimy zarządcy kierować się ustawą o własności lokali, a jego doświadczenie zawodowe niech sobie schowa do piwnicy.
    Swobodny dostęp, brak ograniczeń w kontakcie z natura, żadnych drzwi, zamkniętych bram i ciecia za szlabanem... tylko człowiek i przestrzeń za krawędzią klifu
    Do tego pachnące szelki od kochającej żony.

    Nowy doklejony: 03.01.19 13:49
    Moja żona mnie kocha i mówi, że nie wysłałaby mnie w taką pogodę i przy tej temperaturze na dach bez uprawnień i bez szelek.. czy to jest merytoryczne?A poważnie, uszkodzenia dachu to pikuś, gorsza jest obawa przed dociekliwymi pytaniami prokuratora...
    No niestety, nad wapiennym klifem, kiedy będziesz myślał, czy dobrze zapiąłeś pachnące szelki, pomyśl również o odpowiedzią na dociekliwe pytaniach od prokuratora..
 
Regulamin | Polityka prywatnosci | Pomoc | Kontakt | Reklama | Zaproś znajomego