Niezalogowany (Zaloguj się) lub (Zarejestruj się)
Nie pamiętasz hasła? | Masz nieaktywne konto?

Załóż nowy wątek

Aby pisać na forum, musisz się zarejestrować. Zarejestruj się

Masz już konto? Zaloguj się

Pomagają na forum

Najbardziej pomocni w miesiącu

blazejh, koziorozka, Haneczka, KubaP

Najaktywniejsi w miesiącu

Telefony alarmowe

Szukaj zarządcy / Przeglądaj katalog

Zarządca popularne tagi

Zarzadca.eu - Serwis społecznościowy wspólnot mieszkaniowych

Zarzadca.eu jest częścią serwisu Zarządca Portal Informacyjny
(wspólnoty mieszkaniowe, wspólnota mieszkaniowa)

  1.  
    witam, chciałbym poprosić o pomoc w zrozumieniu pewnej sprawy. Moja siostra kupiła sobie mieszkanie w bloku. Sam też mieszkam w bloku i tłumaczenie jej, że to zły pomysł nic nie dało, ale cóż, stało się. I niestety źle trafiła - od 5 miesięcy ktoś nasyła na nią straż miejską i policję, wymyślane są różne głupoty, które są niby podstawami do interwencji, w dodatku dzieci od 2 tygodni co kilka dni wybiegają z pokoju z krzykiem, że ktoś zaglądał do ich pokoju przez okno (okno z pokoju dzieci jest tuż nad schodami prowadzącymi na klatkę schodową). Wkurzona siostra poszła na policję, z tego powodu, że ma dzieci, chciała to zakończyć, żeby się dalej nie stresowały. Podejrzewa sąsiadów, którzy jej nie lubią, nie wiedzieć czemu. Nie raz słyszała różne plotki, że chodzi pijana albo że dzieci są wandalami (dzieci mają 5 i 6 lat). No paranoja, jak dzwoni do mnie i mi opowiada, to nie mogę uwierzyć. Policja nic nie może zrobić - zgłoszenia są anonimowe, telefoniczne. Można dowiedzieć się, kto dzwoni, ale dopiero jak siostra pójdzie do sądu i wytoczy sprawę przeciwko komuś. Problem w tym, że dzieci nie wiedzą, kto w te okna zagląda i też nie można nic zrobić. Siostra planuje założyć kamerę i wtedy coś zrobi. W zarządzie wspólnoty jest jedna osoba, niestety, jest to dobra znajoma tych osób, które nie lubią mojej siostry. Na ostatnim zebraniu siostra czuła się osaczona, przez te plotki uznano, że jest uciążliwa dla Wspólnoty. Sąsiedzi tak w to uwierzyli, że Wspólnota podjęła nawet uchwałę, aby wystąpić do sądu o licytację jej mieszkania.

    co teraz? wie ktoś może jak wygląda taka rozprawa? to wszystko tylko plotki, ale wszyscy są przeciwko siostrze. z tego co czytałem, w sądzie trzeba najpierw udowodnić uciążliwość właściciela, poza tym musi być wykazane, że wspólnota chciała się dogadać, a jak nie, to w sądzie jest podejmowana próba ugody? I w ogóle czy może przejść taka licytacja w sądzie, jeśli w mieszkaniu zameldowana jest siostra z dzieckiem? nie wyobrażam sobie, żeby wyrzucono siostrę z dzieckiem, przecież po licytacji nie dostanie lokalu zastępczego.

    prosze o pomoc, moze ktoś znajdował się w podobnej sytuacji lub chociaż wie jak wygląda taki proces?

    A tak - siostra płaci normalnie czynsz i wszystkie opłaty. podstawą licytacji ma być to, że jest uciążliwym właścicielem. z tego co mówi, nie imprezuje w nocy (nie miałaby jak bo normalnie chodzi codziennie rano do pracy), dzieci są spokojne, a w uchwale pojawiają się jedynie plotki sąsiadów i, jak twierdzą, "poczucie zagrożenia".
  2. Sąsiedzi tak w to uwierzyli, że Wspólnota podjęła nawet uchwałę, aby wystąpić do sądu o licytację jej mieszkania.



    Jeśli siostra płaci zaliczki, to włos jej z głowy nie spadnie. Znam tylko jedno orzeczenie, gdzie zlicytowano lokal z art. 16 ustawy o własności lokali ale wlaściciele nie płacili zaliczek kilka lat.

    Art. 16. 1. Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.
    2. Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.

    z tego co czytałem, w sądzie trzeba najpierw udowodnić uciążliwość właściciela, poza tym musi być wykazane, że wspólnota chciała się dogadać, a jak nie, to w sądzie jest podejmowana próba ugody?


    Tak właśnie - trzeba udowodnić. I
    I w ogóle czy może przejść taka licytacja w sądzie, jeśli w mieszkaniu zameldowana jest siostra z dzieckiem?


    Meldunek nie ma nic do rzeczy przy licytacji mieszkania.


    a w uchwale pojawiają się jedynie plotki sąsiadów i, jak twierdzą, "poczucie zagrożenia".



    A co im niby grozi z jej strony?

    Czy była kiedykolwiek wzywana policja?

    Nowy doklejony: 27.11.19 18:14
    A, mam odpowiedz. Sorry nie doczytałem.

    I niestety źle trafiła - od 5 miesięcy ktoś nasyła na nią straż miejską i policję

    oś nasyła na nią straż miejską i policję, wymyślane są różne głupoty, które są niby podstawami do interwencji,


    I jak się te interwencje kończą?
  3. Interwencje kończą się tym, że policjanci lub strażnicy odchodzą z niczym. Sąsiadów nie interesuje to, że wezwania są bezpodstawne - uważają, że częste wzywanie policji na siostrę stwarza "poczucie zagrożenia".

    Wredna sąsiadka nakręca innych sąsiadów. Siostra podejrzewa, że to ona wydzwania ciągle na policję, a potem rozpowiada, że dzieje się coś złego. Z tego co mówiła, raz zgłoszono bieganie dzieci po klatce i zakłócanie porządku (o 22, kiedy dzieci spały w łózkach), raz zgłoszono, że mąż siostry rozwalił drzwi od klatki (a nic takiego nie miało miejsca), innym razem dzieci krzyczały. No obłęd.

    Z meldunkiem chodzi o to - czytałem, że Sąd podczas rozprawy bierze pod uwagę, kto mieszka w mieszkaniu, przykładem była osoba niepełnosprawna lub chora, starsza osoba. Wtedy podobno Sąd dąży do tego, żeby licytacja się nie odbyła. A co w przypadku małych dzieci?
    •  
      CommentAuthorgab
    • CommentTime27-11-2019
     
    Z meldunkiem chodzi o to - czytałem, że Sąd podczas rozprawy bierze pod uwagę, kto mieszka w mieszkaniu, przykładem była osoba niepełnosprawna lub chora, starsza osoba. Wtedy podobno Sąd dąży do tego, żeby licytacja się nie odbyła. A co w przypadku małych dzieci?


    Jeśli właściciel nie płaci, to można jego lokal zlicytować ale nie na podstawie art.16 uwl.
    Wspólnota idzie do sądu, sąd wydaje nakaz zapłaty/ Z tym idzie się do komornika i to wierzyciel decyduje z jakich części majątku dłużnika będzie dochodził przymusowej spłaty. Może to być licytacja lokalu .

    Ktoś na licytacji kupi lokal i jeśli dotychczasowi mieszkańcy się nie wyprowadzą , to nowy właściciel musi wystąpić do sądu o nakaz eksmisji.
    i tutaj może sąd uwzględnić to, że są małe dzieci . Ale z drugiej strony jeśli po licytacji spłaćie długów zostaną jakieś pieniądze, to sąd może uznać, że rodzic dzieci może wynająć mieszkanie. Albo kupić mniejsze .

    To tak w skrócie.
    •  
      CommentAuthorPhantos
    • CommentTime27-11-2019 zmieniony
     
    I potem gab się obudziła.

    To tak w skrócie.
  4. problem w tym, że opisujesz sytuację, kiedy ktoś nie płaci, a mi chodzi o sytuacje, w ktorej wspolnota chce licytacji z powodu uciążliwego zachowania właściciela
    •  
      CommentAuthorgab
    • CommentTime28-11-2019
     
    mario13174111:problem w tym, że opisujesz sytuację, kiedy ktoś nie płaci, a mi chodzi o sytuacje, w ktorej wspolnota chce licytacji z powodu uciążliwego zachowania właściciela


    Problem w tym, że jeśli dojdzie do licytacji, to nie ma znaczenia powód licytacji (długi czy art.16 uwl). Pytałeś, więc opisałem procedurę.

    Naprawdę trudno jest zlicytować właściciela lokalu ( który płaci zaliczki) z powodu uciążliwego zachowania.

    Trzeba mieć twarde dowody. Nagrania, policyjne notatki.
  5. Naprawdę trudno jest zlicytować właściciela lokalu ( który płaci zaliczki) z powodu uciążliwego zachowania.


    o, dziękuję, o to chodziło

    pytałem tylko o rozprawę, żeby dowiedzieć się, czy siostra ma się czym martwić, jeśli faktycznie wspólnota pójdzie do sądu
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime28-11-2019
     
    gab:Naprawdę trudno jest zlicytować właściciela lokalu ( który płaci zaliczki) z powodu uciążliwego zachowania.
    trudno ? nie bym taki pewien. Znam taka WM gdzie zlicytowali lokal gastronomiczni - pierogarnie za uciążliwość . trwała to 10 lat ale Wspólnota pozbyła się tej działalności .
    Nie znamy co ma do powiedzenia ta druga strona, która podejmuje uchwała w myśl art. 16 UoWL. UoWL ; UoGN ;
    •  
      CommentAuthorgab
    • CommentTime28-11-2019 zmieniony
     
    Po pierwsze skąd pewność, że z powodu uciążliwości a nie długów?
    Po drugie nie podasz pewnie treści orzeczenia ani sygnatury akt?
    Po trzecie jest różnica między lokalem użytkowym a mieszkalnym, gdzie właścicielka zamieszkuje i za który to lokal wnosi opłaty.

    Jeśli jest tak, jak opisuje forumowicz - właścicielka korzysta z lokalu zgodnie z przeznaczeniem, nie narusza zasad współżycia społecznego, to nie ma podstaw do licytacji. A jeśli faktycznie zdarzyło się, że dzieci czy maż coś zniszczyli to WM może żądać zwrotu kosztów naprawy. Jeśli nie zapłacą to można skierować sprawę do sądu o zwrot kwoty naprawy . Ale w sądzie trzeba udowodnić, że to oni zrobili.

    Czasami we wspólnocie zdarzy się jakiś paranoik i będzie robił wszystko , by zatruć komuś życie. Malo tego, wciągnie "do gry" innych sąsiadów.
    •  
      CommentAuthorKubaP
    • CommentTime7 dni temu zmieniony
     
    gab:Ja mam domyślnie włączoną opcję "ignoruj"


    Po pierwsze skąd pewność, że z powodu uciążliwości a nie długów?
    Po drugie nie podasz pewnie treści orzeczenia ani sygnatury akt?

    Po trzecie jest różnica między lokalem użytkowym a mieszkalnym, gdzie właścicielka zamieszkuje i za który to lokal wnosi opłaty.

    Czasami we wspólnocie zdarzy się jakiś paranoik i będzie robił wszystko , by zatruć komuś życie. Malo tego, wciągnie "do gry" innych sąsiadów.
    no obudził sie demon Niewiernego Tomasza - gab....
    Ale autorytatywnie poważa mój wpis ...

    Nie znam nr akt sprawy , była to uciążliwość i łamie regulaminu porządku domowego, bo właścicielka kupiła lokal pod sklep mięsny który prowadziła przez trzy lata, następnie przerobiła go "samowolnie" w zakład garmażeryjny .
    Niestety lokal nie posiadła odpowiedniej wentylacji ( za małe przekroje) i zapachy przechodziły do lokali położonych wyżej , produkty chłodziła w oknach, co powodowało niszczenie elewacji , a mieszkającym wyżej zapachy schładzanych ziemniaków wchodziły do ich lokalu . Jedna z właścicielek trafiła do szpitala ( załamanie nerwowe).

    Wisienką na torcie... było notorycznie blokowanie jedynego wyjazdu/wjazdu pojazdami dostawczymi z terenu posesji gdzie zamieszkuje 80 właścicieli z rodzinami .
    Jak żyć w takiej nieruchomości panie gab?


    gab masz "wspaniałą" cechę... budujesz wnioski na swoich domysłach ( "jeśli , Jeżeli ...) , budujesz opinię na relacji tylko jednej strony sporu .... czym obrażasz autorów wpisów, bo są to wnioski nieprawione i nieuzasadnione oraz masz: "Ja mam domyślnie włączoną opcję "ignoruj""" UoWL ; UoGN ;
  6. Potrafię zrozumieć uciążliwość w przypadku, kiedy ktoś prowadzi działalność w bloku, to jest całkowicie zrozumiałe, szczególnie, że są dowody takie jak notoryczne blokowanie wjazdu/wyjazdu (domyślam się, że pewnie zdjęcia lub filmy), brak odpowiedniej wentylacji, chłodzenie produktów w oknach itd. Znam podobną sprawę, bo znajomy mieszkał w bloku i na samym dole była drukarnia. W całym bloku śmierdziało chemikaliami, ale niestety właściciel miał "plecy", bo nikt mu niczego nie zabraniał ani nie robił. Znajomy się wyprowadził i sprzedał mieszkanie, żeby ktoś inny się martwił. Czy reszta bloku coś z tym zrobiła? Nie wiem.

    Rozumiem, że nie znacie tego, co mówi druga strona (w tym przypadku sąsiedzi siostry). To moja jedyna siostra i jak słyszę takie rzeczy, to staram się jej pomóc i jedyne co wiem o tej sprawie to z jej strony. Czemu to się robi mojej siostrze? Ma w mieszkaniu porządek, sama sprząta na klatce razem z kilkoma innymi sąsiadkami. Policja nigdy nic nie stwierdza, bo nie ma co. A to, czy sąsiadkom nie spodobał się jej kolor włosów, ubranie, grzeczne dzieci, a może po prostu nie mają co robić, bo z tego co opowiadała, kilka sąsiadek nie pracuje.

    Ale nie piszę tutaj, żeby prosić Was o rozwiązanie sporu, czy o to, żebyście poparli którąś ze stron. Opisałem sytuację i zapytałem jak się ma sprawa. Cieszę się, że są osoby, które chcą dzielić się wiedzą i mogą w jakiś sposób pomóc. Dziękuję bardzo
Wyślij odpowiedź
    Login Hasło
  • Formatuj odpowiedź jako
 
 
Regulamin | Polityka prywatnosci | Pomoc | Kontakt | Reklama | Zaproś znajomego